Wirus a edukacja.

Posted on

Mamy rok 2020.
Skype za rok świętować będzie osiemnastkę.
Mija trzeci rok reformy szkolnictwa.
26 marca okaże się co ona jest tak naprawdę warta.

Nie pamiętam kiedy pierwszy raz usłyszałem terminy flipped classroom, blended learning czy e-learning, ale z pewnością było to na którejś z konferencji organizowanej przez PASE czy IATEFL Poland. Brzmiało to mocno futurystycznie, że oto nauczyciel może uczyć z każdego miejsca na ziemi każdego kto ma komputer, kamerkę i mikrofon. No, ale przecież tak nie można, mówili krytycy; a relacje… a sprawdziany, dyscyplina w klasie? Pytali.

Kilka lat później miałem kursanta, który pracował za granicą w systemie 4 na 4: jeden miesiąc spotykaliśmy się na lekcji w szkole, a kolejny na Skypie. Z tamtego okresu pamiętam problemy techniczne, słabą jakość oraz mały zakres możliwości pracy na odległość. Ale daliśmy radę.

Fast forward to 2020.

Mija tydzień od zamknięcia szkół z obawy przez wirusem (12 marca). Telewizja publiczna uruchamia pakiet edukacyjny dla dzieci i od razu chciałoby się zobaczyć starą Sondę. Osobiście chciałbym bardzo, ale podejrzewam, że dla współczesnych nastolatków to byłby jakiś xD_żart.

Został tydzień. Idę o zakład, że w MEN mają teraz pożar, żeby wyposażyć nauczycieli w narzędzia do pracy na odległość od 26 marca. Bo, że nie wrócimy do szkoły po dwutygodniowej przerwie jest już raczej przesądzone.

Są takie narzędzia. Pełno. Od 2003. Albo i wcześniej. Np. tutaj. Sprzęt też jest. Przecież na dobrą sprawę wystarczy smartfon. Ale w telewizji podają, że polski belfer będzie przesyłał zadania na Librusie do samodzielnego rozwiązania. No brawo. A kto nie zrobi, to pała? No nie. Po dwakroć, nie. Po pierwsze, a co jak powiem, że nie miałem internetu, hasła, sprzętu? Ja bym tak powiedział. Czy na serio pan Minister oczekuje, że młodzież teraz usiądzie przy biurku i przez 7 godzin dziennie od 8.10 do 14.40 będzie czytać o dramacie wyboru Wolskiego czy rozbiorach, gdy można w tym czasie zaliczyć cały sezon Stranger Things? Come on.

Trzeba było zamknąć szkoły, nie ma wątpliwości, ale można się do tego było przygotować. Nie, nie po powrocie z ferii uczniów z zachodniopomorskiego. 5 lat temu. Zamiast wyposażać nauczycieli w kompetencje 21 wieku mamy wymianę tablic z nazwami szkół. Tak jakby uczeń w innej szkole, zmieniał się na gorsze, bo zmienia szkolę jak wszyscy. No, ale zmiana szkoły to też szansa dla tych, co mieli nie fajną klasę, więc nie o to tu chodzi. O tym już pisałem wcześniej.

Słyszę opowieści o pani w jednym z szczecińskich liceów, co nie radzi sobie z odtwarzaniem plików wideo w klasie. Nie umie w internety, że zacytuję mojego kursanta. A sprzęt mają, wiem, bo uczyłem tam kiedyś. W innym liceum, jest nauczyciel, który przedstawia swoje ksenofobiczne wynurzenia na lekcji matmy. Mam wymieniać dalej? Ani umiejętności technicznych, ani interpersonalnych. A o relacje tu chodzi. RELACJE Z UCZNIEM. Co zatem mamy? Panią, która by chciała, ale nie potrafi. I tego pana, co może i potrafi, ale ma 2 lata do emerytury, a za postojowe i tak ma płacone, więc sorry but no. Ale musi być pozytywne zakończenie. Jest jeszcze mój serdeczny kolega. Nauczyciel z pasją. Niestety, w prywatnym sektorze, bo „nie stać go było na pracę w MEN” Od poniedziałku prowadzi lekcje online. Jest platforma do pracy, stabilne łącze internetowe, wcześniej kontakty do uczniów zebrane, poszło info na socialach i działają. Pięknie. Nie, to nie ten pan co go pokazali w TVNie. Bo takich nauczycieli jest mnóstwo. I oni mogliby uczyć. Ale nie dostali podwyżki rok temu. Pani, co nie ogarnia, ktoś mógłby pokazać, wysłać na szkolenie, ale kasa poszła na ponowne obniżenie umywalek w świeżo remontowanych budynku Gim w Szczecinie, które na powrót stało się SP. I ten pan, co obraża mniejszości też dałby radę. Z nim trochę więcej pracy, ale też można to było zrobić, zamiast wydawać na ekspertyzy fundacji państwa Elbanowskich.

A teraz został tydzień. A potem miesiąc do egzaminów. Znów MEN wezwie emerytowanych nauczycieli do nadzorowania? No chyba nie, bo to grupa ryzyka. I tutaj przestaję, bo nie wiem co będzie za miesiąc. Myślę, że nikt nie wie, co z egzaminem, co z maturami, co z klasyfikacją.

Drodzy koleżanki i koledzy!

Od kiedy opuściłem mury mojego LO kibicuję polskiego edukacji.

Wiem, że jego siłą są ci wspaniali belfrowie, którzy pracują dla idei. Którzy walczą o dobro ucznia, mimo wadliwego systemu.

Wierzę w Was, wiem, że po raz kolejny pokarzecie, że nauczanie to nie zawód, to powołanie.

Wiem, że mimo trudności uczniowie nie zostaną sami, bez względu na to co zrobi pan Minister Edukacji.

Jedna myśl w temacie “Wirus a edukacja.

    Rewolucja edukacyjna 3.0 « Learn on. said:
    29 marca 2020 o 15:04

    […] okazać, że w nowym roku będziemy kupowali podręczniki w wersji pdf. I wbrew temu co pisałem wcześniej, nauczyciele nauczyli się w internety przez weekend i od jutra startują na Microsoft teams, […]

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s